Witam znów! Ważne, żeby w życiu robić to, co się lubi. Wbrew myślom swoim i innych, około rok temu poszłam na casting do musicalu "Skrzypek na dachu". Nie widziałam wtedy jeszcze, jaka mnie czeka zabawa. Ekipa Skrzypka była idealna. Gdyby czytał to ktoś, kto się w niej znajdował, to pozdrawiam z całego serduszka ❤. 8 miesięcy prób nie poszło na marne. Spektakl wyszedł lepiej, niż sądziliśmy. Grałam chłopaka, ale mi to nie przeszkadzało. Żyd Mendel- moja postać - ponoć była najlepiej odegraną rolą. Cieszę się, bo sprawiało mi to radość. Granie u słyszenie, że znów się udało. Że znów było znakomicie, cudownie. W pewnych momentach widownia płakała ze śmiechu, w innych ze smutku. Można było doświadczyć każdego rodzaju emocji. Sami aktorzy nie raz płakali. Najsmutniejsze było pożegnanie. Mnóstwo osób, z którymi podczas tych kilkudziesięciu występów się zżyłam, trzeba było po prostu pożegnać. Nie jednej osobie łzy leciały ciurkiem. Łzy jak grochy U innych tylko przysłowiowa łezk...